– Przychodzimy dzisiaj do Jezusa Chrystusa na Jego urodziny. Naliczono już Panu Jezusowi 2025 lat. Poważny wiek! Ale Jego słowo cały czas jest młode, bo Ewangelia zawsze daje życie – mówił w homilii bp Kiciński i zaznaczył: – Gdyby nie było Bożego Narodzenia, nie byłoby dzisiaj Mszy św., nie byłoby wspólnoty Kościoła. Dlatego dzisiaj dziękujemy za dar przyjścia Jezusa Chrystusa na świat. A jednocześnie dziękujemy za łaskę wiary, którą otrzymaliśmy na chrzcie świętym.
Biskup pomocniczy wrocławski zauważył, że w narodzeniu Jezusa spełniają się wszystkie obietnice i proroctwa Starego Testamentu. – Boże Narodzenie zmieniło historię świata, historię człowieka. I od tego momentu, od przyjścia Jezusa Chrystusa na świat, wszystko stało się zupełnie inne – mówił bp Kiciński.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Przytoczył obraz małżonków czekających na narodziny upragnionego dziecka. Podkreślił, że czekanie jest ważne, ale w momencie narodzin dziecka w życiu małżonków wszystko się zmienia. Już są nie tylko małżeństwem, ale rodziną.
– I tak się stało w przypadku przyjścia na ziemię Jezusa Chrystusa. Zmieniło się życie Maryi i Józefa, ale zmieniło się również życie każdego człowieka. Zwłaszcza tych, którzy przyjęli „przychodzącą Światłość”. Stało się coś po ludzku niemożliwego; coś, na co ludzie czekali wiele wieków – mówił hierarcha.
Reklama
Przypomniał, że naród wybrany żył pod rzymską okupacją, w duchowej ciemności i bezradności. – I właśnie w takiej bezradności Bóg posyła swojego Syna Jezusa Chrystusa, aby stał się jednym z nas – mówił ksiądz biskup i podzielił się poruszającymi świadectwami.
Pewna osoba przez 65 lat nie widziała na jedno oko. Była już z tym pogodzona, ale za natchnieniem Ducha Świętego udała się do lekarza specjalisty, który podjął się pomocy. W wyniku operacji ta osoba odzyskała wzrok.
– Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Bóg czasami przychodzi z zaskoczenia, ale przychodzi w prostocie – podkreślał bp Kiciński i przytoczył drugie świadectwo.
W 2010 r. w Chile, w jednej z kopalni miała miejsce tragedia – 33 górników zostało uwięzionych 700 m pod powierzchnią ziemi. Przez 69 dni przebywali w zupełnej ciemności.
– Ratowali się dyscypliną i wspólnotą, lecz z biegiem czasu beznadziejność coraz bardziej gościła w ich sercach. Nawet postanawiali, że jeśli zostaną uratowani, zmienią swoje życie. I po 69 dniach stał się cud. Zostali uratowani. Światłość! Ale ta światłość nie zmieniła ich życia. Wielu z nich to życie po ludzku „zmarnowało” – mówił biskup Jacek, zauważając, że to tak jak z przyjęciem Jezusa. Byli ci, którzy Go przyjęli, ale byli też ci, którzy poprzestali na obietnicach.
Reklama
– Bóg przychodzi bez „efektów specjalnych”, w cichości i prostocie. Tak było w przypadku narodzin Jezusa Chrystusa. Zwyczajne wydarzenie, spis ludności. Każdy mężczyzna musiał udać się do miejsca swego pochodzenia. Dlatego Józef z Maryją udają się do Betlejem. I w takich zwyczajnych ludzkich okolicznościach spełniają się proroctwa. Przychodzi na świat Jezus Chrystus – przypominał bp Kiciński.
Zaznaczył, że Jezus przychodzi w prostocie naszego życia. Przyszedł na świat w prostej rodzinie na obrzeżach miasta. Stało się tak, ponieważ Bóg z natury jest prosty, tylko my komplikujemy sobie życie, wykrzywiając obraz Boga, który jest miłością.
– Prostota jest wpisana w nasze życie i serce. Każdy z nas tęskni za prostotą życia – mówił biskup pomocniczy wrocławski, podając przykład wieczoru wigilijnego, pełnego prostoty, zachowania odwiecznej tradycji, w którym jest jednakże głębia duchowości, pochodząca od Boga.
– Może zbyt często chcemy naszym ludzkim myśleniem ograniczyć Boże działanie. Dlatego do żłóbka przyszli prości pasterze, którzy odczytali znaki czasu – mówił ksiądz biskup.
Zauważył, że z kolei uczeni znali miejsce i czas narodzenia Jezusa, ale pozostali we własnym myśleniu, we własnych schematach.
– Boże Narodzenie burzy nasze ludzkie myślenie o Bogu. Jezus przychodzi powiedzieć trzy słowa: „Bóg jest Miłością”, Mój Ojciec was kocha. Dlatego pasterze poszli i znaleźli Niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie – mówił hierarcha i dodał: – Problem naszego życia polega na tym, że Bóg się objawia, ale my możemy Go przyjąć lub nie.
Zachęcał do spotkania z Jezusem, obecnym w drugim człowieku. – Radość z narodzin Jezusa jest darem dla każdego człowieka. Dla tych, którzy do Niego przyszli i tych, którzy może jeszcze są daleko. Potrzeba spotkania. (…) Gdy ktoś spotka się z prawdziwą miłością, o tej miłości opowiada i tą miłością żyje i dzieli się z innymi – mówił na koniec bp Kiciński i życzył: – Niech to Boże Narodzenie, nasze spotkanie z Jezusem żywym i prawdziwym, zmienia nasze życie każdego dnia. A Maryja z Józefem niech nam pomogą przyjąć Jezusa i Nim się radować.




