Od wieków Zakon Braci Mniejszych kojarzony jest ze św. Franciszkiem z Asyżu. Jego szczególnym charyzmatem jest jednak umiłowanie Chrystusa w tajemnicy Jego zbawczej męki i ukazywanie jej wiernym przez nabożeństwa i kult wizerunków cierpiącego Odkupiciela.
Z Konstantynopola do Polski
Na wzgórzu Podskale w Alwerni wznosi się klasztor bernardyński. Ufundował go Krzysztof Koryciński, by upamiętnić włoską górę La Verna, gdzie św. Franciszek otrzymał stygmaty. W jego gościnnych progach wita mnie o. Filip Czub, jego wikary. Prowadzi mnie do kaplicy, w której znajduje się jeden z największych skarbów bernardyńskich – ikona Chrystusa Cierpiącego. – Według Kroniki klasztornej, pierwsza wzmianka o tym wizerunku pojawiła się w 1453 r., w dramatycznym momencie upadku Konstantynopola. Obraz miał się wówczas znajdować w kaplicy cesarskiej Konstantyna XI i już wtedy słynąć łaskami. Gdy miasto zdobył Mehmed II, wizerunek trafił do jego skarbca, gdzie przechowywano pamiątki po cesarzach – rozpoczyna swoją opowieść o. Filip. Na pytanie, jak obraz znalazł swoje miejsce w tutejszym sanktuarium, odpowiada: – Przekazał go katolikom sułtan Murat IV. W swoim posiadaniu mieli go Habsburgowie, wizerunek odbierał cześć w kaplicy cesarskiej. Przed śmiercią cesarz podarował go nadwornemu kapelanowi i w ten sposób powierzył mu troskę o ten szczególny skarb. Stamtąd obraz trafił do Zygmunta Holló, wysokiego urzędnika cesarskiego, który ofiarował go kościołowi w Koszycach. Tu zaczyna się ostatni etap tej niezwykłej wędrówki. Ksiądz Jan Michlajski, pragnąc, by obraz służył kultowi w jego rodzinnych stronach, postanowił sprowadzić go do Alwerni – podkreśla kapłan.
Pomóż w rozwoju naszego portalu




